Jeśli będąc na Ukrainie zachwycił Was Lwów, nie spoczywajcie na laurach i ruszajcie dalej – do stolicy. Najlepiej – autostopem!

Przemierzając ten dystans w 2013 r., ze Lwowa do Kijowa mieliśmy ponad 500 km – trasę tę przejechaliśmy  w dwóch grupach (2 osoby i 3 osoby) w ciągu jednego dnia. Poszło dosyć sprawnie i wszyscy spotkaliśmy się na dworcu głównym w ukraińskiej stolicy. I tu zaczęły się schody. Nie mogliśmy skontaktować się z naszymi gospodarzami.

Z dworcowej kafejki rzuciliśmy jeszcze rozpaczliwa prośbę na CS, ale nie liczyliśmy na wiele; zaczęliśmy wiec rozpytywać ludzi o w miarę bezpieczne (bezpieczeństwo to pojecie względne) miejsce pod namiot. Nie mieliśmy jeszcze styczności z ukraińskim wymiarem sprawiedliwości i chcieliśmy, aby tak pozostało. Pani z dworcowej księgarni poleciła nam dojechać metrem do… lasu. Tam nikomu nie powinniśmy przeszkadzać i nikt nie powinien przeszkadzać nam. Podjęliśmy wiec decyzję – do lasu!

Nagle na horyzoncie (tj. przy kasach) pojawiły się dwie kobiety, z czego jedna z plecakiem na plecach i namiotem. A co tam, zapytamy, może zna lepsza miejscówkę.

Podejście do tych ludzi było chyba naszą najlepszą decyzją w dotychczasowej podróży.

Tak poznaliśmy Lenę. Razem z mężem i dziećmi mieszka ona w Kijowie. Lena oświeciła nas, ze niezbyt bezpiecznie jest rozstawiać tu namiot, bo albo można się natknąć na jakichś bandytów w cywilu albo gorzej, bo bandytów mundurowych. Niewiele myśląc zabrała nas z całym dobrodziejstwem inwentarza do siebie. Nie tylko mieliśmy dach nad głową, ale też pełny żołądek i… możliwość uprania ubrań w pralce (!). Istna rozpusta, szczęście w ilości hurtowej spadło na nas na dworcu w Kijowie. Dziękujemy, Lena!

W tym miejscu trzeba wytłumaczyć tytuł posta: avaristy-avanturisty to termin, jakim określił nas mąż Leny, kiedy dowiedział się, ze podróżujemy stopem z namiotem. Nazwa ta bardzo nam się spodobała i stanowi od dziś oficjalna nazwę Archeologów w podróży na Ukrainie 🙂

Rano, wyspani, ruszyliśmy zwiedzać Kijów. Podstawowa różnica miedzy Lwowem i Kijowem jest taka, że wszyscy tu mówią po rosyjsku (nawet miedzy sobą). O ile we Lwowie powiedzenie komuś ”spasibo” stanowiło istne faux pas, tutaj jest to na porządku dziennym.

Zwiedziliśmy Kijów w 2 dni – zdecydowani byliśmy tylko co do jednego: to za krotki czas, żeby wszystko zobaczyć w stolicy.

Odwiedziliśmy także muzeum historyczne w Kijowie; serdecznie dziękujemy jego pracownikom za oprowadzenie nas!

Spacerujac po Kijowie mozna natknac sie na wiele interesujacych drobiazgow, ot chociazby na ulicznych straganach z pamiatkami:

złota brama

Złota Brama w Kijowie

A oto i Dniepr wieczorową porą:

Będąc w Kijowie warto także odwiedzić rezerwat Mamelova Sloboda – skansen budownictwa kozackiego; pracuje tam także wielu rekonstruktorów.

Kolejną atrakcję, Ławrę Pieczerską, zdążyliśmy zobaczyć tylko pobieżnie: jest ona kolejnym powodem, dla którego warto wrócić do Kijowa.
9 maja, w Dzień Pobiedy (również na Ukrainie dość hucznie obchodzony) żegnamy się z Lena i ruszamy do Czernichowa, gdzie chcemy zwiedzić historyczne muzeum-rezerwat. .
W mieście tym po raz pierwszy spaliśmy na dziko – rozbiliśmy namiot nad Desną, w miejscu wskazanym przez panią z muzeum 🙂 Desna bardzo mocno wylała po wiosennych roztopach przez co poszukiwania miejsca na namiot odbywały się pod czujnym nadzorem chmary setek komarów. Niedaleko nas wesołe grupki świętowały Dzień Zwycięstwa. Przed północą mieliśmy okazję podziwiać fajerwerki odpalane z centralnego placu.

Następnego dnia po obejrzeniu zabytków i odwiedzeniu Czarnej Mogiły, ruszamy dalej na wschód. W stronę Rosji. Zostawiliśmy za sobą Kijów, który dosłownie przebiegliśmy. W tym mieście warto spędzić co najmniej tydzień.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
paso4ka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
paso4ka
Gość

Хей! Привет!!Я слежу за вами .Удачи!