Do litewskiego miasteczka Troki przybywa się głównie po to, by zobaczyć zamek. Wysiadamy więc na dworcu autobusowym i przez jakieś dwadzieścia minut wędrujemy główną ulicą. Mijamy kapliczki, kościoły, aż wreszcie naszą uwagę przykuwają kolorowe, drewniane domy. Mimo deszczowej aury, rozświetlają całą miejscowość i nadają jej blask. Kto w nich mieszka? To karaimi, wyznawcy starej religii.

Witajcie w Trokach!

Historia karaimów zaczyna się w Izraelu, w czasach gdy w Jerozolimie wznosiła się jeszcze Pierwsza Świątynia. Tak, wkraczamy w świat judaizmu. Nie znam religii, która nie ulegała na przestrzeni wieków różnym podziałom. Tu nie było inaczej. Żydzi podzieleni byli na różne ruchy i stronnictwa, skupione wokół charyzmatycznych rabinów. Po upadku Drugiej Świątyni, społeczeństwo żydowskie uznało trzymanie się tradycji za jedyną nadzieję na uniknięcie asymilacji i zachowanie własnej tożsamości. Przywódcy religijni zaczęli komentować Torę, dopisywać do niej wyjaśnienia i tak powstał Talmud, porządkujący żydowski świat i określający normy rządzące hermetycznym społeczeństwem. I tak trwało to aż do ósmego wieku. Wtedy na scenę wkroczył Anan ben Dawid z Barsy, który powiedział: nie.

Od Anana ben Dawida rozpoczął ruch karaimski, który dziś stanowi odrębną religię. Jego podstawą jest odrzucenie Talmudu i całkowite opieranie się wyłącznie na Torze. Karaimi uważają, że czytanie Pisma jest najważniejszą podstawą wiary. Jednocześnie wierzą, że nie ma jednej interpretacji Starego Testamentu. Obowiązkiem każdego karaima jest ciągłe czytanie Tory i zastanawianie się nad nią. A gdy się skończy? Trzeba zacząć od nowa. Nieskończoność interpretacji jest wpisana w religię karaimską. Trzeba nieustannie myśleć, zastanawiać się, szukać przekazu, który chciał zostawić nam Bóg. Karaimi wyrastają z judaizmu i wiele różnych schematów klasyfikacyjnych próbuje zaszufladkować ich jako odłam religii żydowskiej. Sami zainteresowani wyraźnie się jednak temu sprzeciwiają, mówiąc: my nie jesteśmy wyznawcami judaizmu, my jesteśmy karaimami!

Obecnie karaimi mieszkają także w Izraelu, ale wielu z nich skupionych jest także na Bliskim Wschodzie, a w Europie głównie na Litwie, Ukrainie, na Krymie, w Rosji. Około stu dwudziestu zdeklarowanych karaimów mieszka także w Polsce. Większość z nich jest pochodzenia tureckiego, podobnie jak kipczacki, język, którym się posługują. Obecnie jednak karaimowie są coraz częściej mieszanką etniczną, których łączy wspólna religia. Na co dzień posługują się językiem kraju, w którym mieszkają, a podczas liturgii używają hebrajskiego. Sama Tora jest przykładem wieloetniczności karaimów: często jest zapisywana po hebrajsku, lecz za pomocą alfabetu tureckiego.

W Trokach domostwa karaimów można rozpoznać po kolorach. Ich wioski są zawsze niezwykle barwne: żółte, zielone, czerwone, pomarańczowe – zwykle są to właśnie jaskrawe kolory, dzięki którym ulica staje się o wiele bardziej jasna i przyjazna.

 
 
 

W Trokach znajduje się także osiemnastowieczna kienesa, czyli karaimski dom modlitwy – nazwa pochodzi ponoć od hebrajskiego słowa kenes, czyli zgromadzenie. Zgodnie z tradycją, w nawie głównej znajduje się miejsce dla mężczyzn, natomiast na balkonie zwanym babińcem – dla kobiet. Główne miejsce zajmuje echał, czyli szafa ołtarzowa, w której przechowuje się Torę, podobnie jak w żydowskich synagogach.

Kiedy umieszczałam Troki w planie podróży, miałam na myśli głównie zamek. Jak się okazało, to nie dawna twierdza była najciekawszych wątkiem tej wycieczki, ale ludzie, którzy od wieków trzymają się swojej tradycji i religii. Kto wie, może następnym razem uda mi się odszukać karaimów w Polsce?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o