Dobrzy pracownicy? Pijacy? Złodzieje? Wiecznie niezadowoleni? Pełni ułańskiej fantazji? Odważni? Opinii o Polakach w świecie jest dużo, zarówno dobrych jak i złych. Podróżując też poznałam kilka z nich. Przed Wami przegląd tych najbardziej absurdalnych, na które natknęłam się w drodze.

 Kurczaki i papierosy

– To skąd jesteście?
– Z Polski.
Islandczycy uchodzili w moim odczuciu za naród wyprany z emocji. Jako prawdziwi Skandynawowie zachowywali kamienną twarz. Najwięcej emocji zdradzała chyba Tota, która opowiadała nam z przejęciem o niewidzialnych ludziach, straszących ją po nocach.
Nasz kierowca też do żywiołowych nie należał. Polskę oczywiście kojarzył, sam miał kilku znajomych Polaków. Wielu naszych rodaków wyjechało na Islandię. Na podstawie obserwacji ich zachowań, wydał opinię na temat naszego narodu:
– Jecie dużo kurczaków. I bardzo dużo palicie.
Na tym jego wiedza o Polakach się kończyła.

Czemu wy nas tak nie lubicie?

O antagonizmach między Polakami a Rosjanami napisano już wiele. Statystyczny Polak ma pretensje o zabory, o komunizm, o carycę, o wojnę, o aktualną politykę. Jadąc pierwszy raz do Rosji (i to tuż po katastrofie smoleńskiej) byłam pełna obaw. No bo rzadko jest tak, żeby ktoś, kogo nie lubimy lubił nas. W Moskwie stanął przecież pomnik na cześć bohaterów, którzy wypędzili Polaków z Kremla. Na pewno nas nie lubią.
W takcie kilku podróży spotkałam się tylko z jednym powodem antypatii: jeżeli już Rosjanie nas nie lubią to dlatego, że to my ich nie lubimy. Oczywiście, nie rozumieją za co. Można się o to obrażać, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że mimo całej naszej dumy narodowej Polska dla wielkiego Imperium Rosyjskiego była tylko epizodem. Ich nie uczą w szkołach o Bitwie Warszawskiej ani o siedemnastym września. Jesteśmy dla nich sąsiadem, który kiedyś był jedną z ich prowincji – jak wiele innych narodów, które przecież mieszkają w Federacji Rosyjskiej do tej pory. Naszego zacietrzewienia o historię nie rozumieją.

Why not?

Jose i Ana – Wenezuelczyk i Hiszpanka – zgarnęli nas, gdy na Islandii łapaliśmy stopa na Fludir.
Auto naszych gospodarzy nie miało zbyt wiele miejsc – z tyłu znajdowało się miejsce na łóżko. Wcisnęliśmy się tam we troje – my i nasze plecaki, dokonując iście cyrkowych akrobacji.
Jose był kiedyś w Polsce. Ze swojej wizyty w naszym kraju zapamiętał, że Polacy często powtarzają “why not?” odnośnie różnych durnych pomysłów.
To w sumie pozytywny obraz (“Pojedźmy na Islandię – dlaczego nie?”).

 

Nie uczycie się języków!

 

Smutna prawda, ale tak jest. Uświadomił mi to w dużej mierze Przemek, który mieszkał dłuższy czas na Wyspach. Polscy robotnicy mieszkają zwykle w tych samych dzielnicach, mają polską telewizję, polskie sklepy; w wielu kościołach na świecie widziałam msze po polsku. Po co więc uczyć się języka?
– Jestem tu dziesięć lat i nie znam ani islandzkiego ani angielskiego – mówi kobieta, spotkana na przedmieściach Reykjaviku – Mój szef nauczył się po polsku. To po co ja mam się uczyć?
– Jest z wami problem – mówił nasz inny kierowca, zatrudniający wielu Polaków – Ja sam nauczyłem się podstaw polskiego, żeby wiedzieć, o czym rozmawiają moi pracownicy, czy mnie na przykład nie obgadują, gdy stoję obok.

Sprzymierzeńcy

Polakom przyjemnie jest podróżować w Gruzji. Gruzini naprawdę serdecznie nas lubią, przede wszystkim z powodu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który przyleciał do ich kraju mimo wojny. Jego wystąpienie wszystkim zapadło głęboko w pamięć. Do tej pory w gruzińskich miastach znaleźć można ulice i ronda imienia Lecha i Marii Kaczyńskich. Prezydent i jego żona są też zawsze wspominani przy polsko-gruzińskich toastach.
Miło jechać przez kraj, gdzie Polak postrzegany jest jako postać odważna i nieugięta.

Pobici przez Czyngis-chana

Zaskakująca wiadomość: Mongołowie kojarzą Polskę.

Każdy pasterz na stepie, niezależnie od stopnia wykształcenia, zna z historii jeden epizod: raj Czyngis-chana, narodowego bohatera, na Europę.
– Polska? Czyngis-chan, on u was był, on was tam ziuuu, ziuuu! – Sancho Pancho zamachał ręką niczym szablą.

Polska? W p… daleko!

Środek Syberii. Idziemy pustą drogą w stronę Wierszyny. Mgła dopiero co opadła, w okolicy ani żywej duszy. Nagle, za zakrętem, dostrzegamy stojące na poboczu auto. Przy nim wesoła grupka Rosjan i Buriatów. Nie dało się nas nie zauważyć. Buriaci otaczają nas kręgiem i pytają:
– A skąd wy idziecie?
– A dokąd?
– A piechotą?
Odpowiadamy, że my z Polski.
– Z Polski?! Naprawdę?! A.. a gdzie to jest?
Tłumaczymy, że z grubsza koło Niemiec. Nie wiem jak to jest, ale Niemcy wszyscy zawsze kojarzą, choćby to był drugi koniec świata.
– Oooo, kak eta v pizdiec dalieko! Napijmy się!

Plecakowicze

Polacy często podróżują niskobudżetowo. Jeżeli gdzieś zobaczycie gościa z plecakiem i podpiętym namiotem, można w ciemno strzelać, że to Polak. Cały dom na plecach, bo tak taniej. Bardzo często wybieramy ten sposób poznawania świata. Kiedy z krzaków nad Mthvati w Gruzji wyszedł brodaty mężczyzna i okazało się, że też jest Polakiem, nawet mnie to szczególnie nie zdziwiło.
Na ulicy w Kyzyle, tuwińskiej stolicy zaczepił nas starszy pan. Kiedy usłyszał, że jesteśmy z Polski, zmarszczył czoło i rzekł:
– Widziałem ostatnio dwóch Polaków.
– Naprawdę? A kiedy?
Pan znów zmarszczył czoło myśląc intensywnie.
– Jakoś… w siedemdziesiątym szóstym…. Ale też z plecakami byli. Wy to chyba wszyscy tak podróżujecie.
Dużo nas pałęta się po świecie. A że swój swojego zawsze rozpozna, najlepiej świadczy sytuacja z 2014, gdy pogubiliśmy się w plątaninach ulic szukając wylotówki z Oslo. Obok nas z piskiem opon zatrzymał się samochód, drzwi się otworzyły, a kierowca zapytał po polsku:
– Dokąd?
Nazywał się Stanisław.

A może Wy znacie jakieś niestandardowe opinie o Polakach? Dajcie znać w komentarzach!

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
agathalynchRadzi ŚwistakBielecki.es Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
agathalynch
Gość

Mongołowie (to ciut starsze pokolenie) często kojarzą też Czterech pancernych i psa^^ a ci czytający newsy – prezydenta, który zmarł przez samolot ;x
ewentualnie znają Wałęsę 😀

Radzi Świstak
Gość

Na granicy mongolsko-rosyjskiej zdarzyło mi się usłyszeć – po wręczeniu pogranicznikowi paszportu – ''Polsza! Cietyrje tankisty i sabaka!'' 😉

Bielecki.es
Gość

Podobne stereotypy dotyczą zapewne wielu innych narodowości 😉