Miasto Turek. Jakieś skojarzenia? Moje wiązały się jedynie z produkcją sera. Nawet nie wiedziałam, gdzie to jest na mapie. Dopiero na miejscu okazało się, że to całkiem spore miasto, słynące nie tylko z serów, ale także z całkiem prężnego przemysłu tekstylnego i szycia wojskowych mundurów. Jest jednak jeszcze jedna strona Turku. Awaryjna.

Splot różnych przypadków i zbiegów okoliczności spowodował, że w środę po pracy wylądowałam w Turku. Miasto silne jak tur! – informowały slogany Urzędu Miasta. Ja natomiast zostałam rzucona nie w samo centrum, ale na osiedle ”Awaryjne”.

Elektrownia Adamów. źródło wikipedia.pl

Żeby się tam dostać, trzeba… wyjechać z miasta. Dosłownie. Zostają za nami wszelkie zabudowania, dookoła pojawiają się łąki, aż wreszcie na horyzoncie dojrzeć można kominy elektrowni cieplnej ”Adamów” i stojące w jej cieniu stare, niskie, komunalne bloki. To tam. Widok z okna wprost na żywy przykład industrializacji XX wieku. Zarośnięty park, szare budynki, jeden sklep. Mieszkańcy rozmawiają chętnie. Dzielą się swoją historią. Rozrywek tu brak, do miasta (tak mówią o centrum) daleko, komunikacji miejskiej w Turku nie ma. Czasem zrzucą się na taksówkę, czasem ktoś podjedzie na rowerze.

Historia tego osiedla to właściwie historia klasy robotniczej w pigułce. Cofnijmy się jednak do samego początku. Połowa wieku XIX. Na terenie osiedla powstaje zespół pałacowo-parkowy z pięknym dworkiem pośrodku. Był on częścią dużego folwarku, w skład którego wchodziły obora, stodoły, kuźnie, chlewy i inne zabudowania gospodarcze. Były także stawy rybne. Po wojnie nowe porządki nie ominęły oczywiście pańskiego dworu. Zabudowania zaadaptował PGR. Później wzniesiono elektrownię. A wiadomo, że w takim miejscu ktoś musi pracować. Nie trzeba było długo czekać na utworzenie osiedla robotniczego.W dawnym stawie zrobiono basen. Dla strażaków, później dla robotników. Potem jednak go zamknięto.

Ruiny dworu. Źródło: turek.net.pl

Dwór tymczasem niszczał. Mieszkańcy interweniowali w tej sprawie u władz, aby ocalić z niego cokolwiek. Efekt był jednak odwrotny: wszelkie pozostałości po ”epoce panów” zostały wywiezione. Dziś z pałacyku została tylko ruina i dwie kolumny. Park natomiast wygląda jak las. Miasto przycina gałęzie odsłaniając dwie główne ścieżki (bardziej przypominające ścieżki leśne niż alejki parkowe), lecz do ”rewitalizacji” jeszcze bardzo daleko. Gdzie jest konserwator? – pytają mieszkańcy. Czy naprawdę oni tam myślą, że wycięcie paru gałęzi załatwi sprawę?

Dziś elektrownia w Turku jest powoli wygaszana. Na osiedlu robotniczym mieszkają głównie emeryci, a niekiedy ich dzieci i wnuki, które do przedszkola trzeba podwozić ”do miasta”. ”Awaryjni” zostali zostawieni sami. Minęły czasy dworu, który dziś powinien być zabytkiem cieszącym oko, a nie ruiną ukrytą wśród zarośli. Dawny basen to kolejna dżungla. Latem można posiedzieć na ławce przed blokiem, zimą życie na osiedlu zamiera. Nie ma dokąd pójść. Mieszkańcom marzy się świetlica, gdzie mogłyby się odbywać spotkania lub nawet jakieś wydarzenia kulturalne. Jak w mieście.

Ile jest takich ”post-industrialnych” miejsc w Polsce?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o