Stolica Lubelszczyzny jakoś nigdy nie była mi po drodze. Trzeba było więc wybrać się specjalnie tam. Czy się opłaciło? Co takiego jest w Lublinie, że warto dla niego nadkładać drogi?

Witajcie w karnawale!

Przede wszystkim trzeba nadmienić, że Lublin jest stolicą licznych festiwali. W lipcu i sierpniu ulice miasta zaludniają się sztukmistrzami różnych dziedzin: żonglerami, iluzjonistami, mimami i aktorami. Ciśnienie podnoszą artyści spacerujący na linach ponad głowami spacerowiczów. Coroczny Carnaval Sztukmistrzów odbywający się tradycyjnie latem, jest wydarzeniem nie tylko na skalę regionalną, ale i ogólnopolską.
O cyrkowym obliczu miasta przypominają także instalacje artystyczne wiszący ponad chodnikami na ulicach Starego Miasta.

Spacer po Starym Mieście

Brama krakowska

Dojście do Starego Miasta od strony Bramy Krakowskiej

Spacerując

Mimo że wiele kamienic na lubelskiej starówce wymaga gruntownego remontu – stary Lublin ma niesamowity klimat i coś co sprawia, że człowiek czuje się w tym miejscu po prostu dobrze. Mnie szczególnie przypadł do gustu Plac po Farze, nieco odsunięty od głównych arterii turystycznych. Zaznaczono tam fundamenty pierwszego kościoła, jaki powstał wewnątrz murów miejskich. Miał go wybudować jeszcze Leszek Czarny w podzięce za pokonanie Jaćwingów. Rozebrały go władze carskie argumentując swoją decyzję złym stanem technicznym budowli.

Plac po Farze

W centralnym miejscu rynku znajduje się natomiast dawny Trybunał Koronny. Mało kto kojarzy Lublin z tą instytucją – a to właśnie tutaj można się było odwołać od wyroku sądu w I Rzeczpospolitej. Najsłynniejszą legendą związaną z tym miejscem jest opowieść o sądzie diabłów, które wydały wyrok sprawiedliwszy niż ludzie. Na dowód tego wydarzenia jeden z czartów odcisnął na stole sędziowskim swoją łapę. Wiszący na krzyżu w sali Chrystus, nie mogąc na to patrzeć, odwrócił głowę. Krucyfiks ten wisi dziś w kaplicy lubelskiej archikatedry. Natomiast stół z wizerunkiem “czarciej łapy” można do dziś oglądać w muzeum na zamku.
Unia lubelska w średniowiecznej kaplicy
Podczas spaceru turystycznymi ulicami odniosłam wrażenie, że Lublin całą swoją świadomość i dumę historyczną buduje na jednym, podstawowym wydarzeniu, które rozegrało się tu w 1569 roku – uchwalenie unii realnej, która faktycznie połączyła dwa państwa: Rzeczpospolitą i Wielkie Księstwo Litewskie. Z naszego punktu widzenia – wielki sukces dyplomatyczny i powiększenie strefy wpływów. Ze strony Litwinów – sprawa co najmniej kontrowersyjna, ale historię piszą zwycięzcy i dziś w tablicach turystycznych Lublina unia realna uznawana jest za preludium do budowania zjednoczonej Europy.

Płaskorzeźba obrazująca unię lubelską. Po lewej – Polska, spadkobierca rzymskiej tradycji, przedstawiciel Zachodu; po prawej – barbarzyńska Litwa z maczugą.

Za uchwalenie unii lubelskiej odprawiono mszę w zamkowej kaplicy. Pomijając wieżę, jest to jedyna zachowana część pierwotnej, średniowiecznej fortecy. Kaplicę warto odwiedzić głównie z powodu średniowiecznych fresków, które kazał namalować jeszcze Władysław Jagiełło. Interesował się bardzo sztuką sakralną Wschodu i dlatego też takie piętno odcisnęło się na dekoracji świątyni. Na ścianach, oprócz przedstawień świętych, znajdziemy także samego fundatora.
A kiedy już skończymy zachwycać się nad niewątpliwym pięknem historycznych dekoracji, warto poszukać na ścianach ciekawostek. Czego konkretnie? Średniowiecznych i nowożytnych wandali, którzy koniecznie chcieli wyryć na ścianie swoje imię. Jeśli myślicie, że napisy w stylu: Tu byłem. Andrzej to wymysł współczesny, spróbujcie odcyfrować daty uwiecznione w kaplicy. W historii najmocniej zapisał się jednak pan Piotr Jeżewski, który pod datą 1569 napisał po łacinie: Unia z Litwą stała się faktem. Zapewne był już zmęczony trwającymi blisko pół roku obradami.

Unia z Litwą stała się faktem – Jeżewski tu był.

Po uchwaleniu unii, Zygmunt August nakazał zbudować z tej okazji obelisk w miejscu, gdzie obozowali Litwini. Później został zniszczony przy budowie placu manewrowego. W XIX wieku stanął ponownie, dzięki staraniom Stanisława Staszica. Dziś dla lublinian jest świadectwem początku jedności w Europie.

Piwnica pod Fortuną

Alternatywa dla obleganej trasy podziemnej. W jednej z kamienic znajdziemy niewielkie, prywatne muzeum prezentujące dzieje Lublina oraz piwnicę pod Fortuną. Należała ona do Erazma Lubomelskiego. Szlachcic gromadził tam beczki z winem, a ponadto zaaranżował miejsce na klub męskich spotkań. Na ścianach pojawiły się wtedy freski z najbardziej frywolnymi scenami z mitologii greckiej i rzymskiej. Na sklepieniu znajduje się też postać, od której piwnica wzięła swoją nazwę – to Fortuna, rzymska bogini zmiennego losu. Legenda głosi, że gdy w XVI wieku Lublin nawiedził pożar, to właśnie ona ocaliła dom Lubomelskiego od zagłady. Wtedy to jeden diabeł (ten sam, który paktował z Twardowskim), pragnący zguby szlachcica, postanowił zniszczyć fresk. Lubomelski okazał się jednak sprytniejszy – zamknął diabła w beczce wina i zamurował pod Fortuną. Od tej pory bogini pilnuje, aby zły nie wyszedł i żadnych szkód w Lublinie nie narobił.

Nieco nadgryziona zębem czasu bogini Fortuna

Zamek, który się gapi

Właściwie była to pierwsza rzecz, jaką zobaczyłam w Lublinie. A on zobaczył mnie.
Straszny, biały, zakrywający relikty uczciwego średniowiecza. Obecna bryła budynku powstała w XIX wieku i była wykorzystywana jako więzienie. Tak też używali zamku podczas okupacji Niemcy i Rosjanie. Ogólnie budynek ma dość ponurą historię. Możemy o niej poczytać piąc się po schodach średniowiecznej wieży, która zachowała się za głównym budynkiem.

Zamek w Lublinie

Okolice Lublina

Będąc w Lublinie, warto się przejechać także do niedalekiego Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Przepiękny pałac, przebijający przepychem niejeden zamek i królewską siedzibę, możemy zwiedzać z przewodnikiem, poznając przy okazji anegdotki o magnackim rodzie. Bogata historia, powozownia, wielki ogród, piękna kaplica – tę rezydencję bezapelacyjnie warto odwiedzić.

Kozłówka

Weekend w Lublinie? Koniecznie! Dla tego miasta warto zjechać z trasy.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
paulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
paulina
Gość

To moje studenckie miasto, znam je dobrze, lubię do niego wracać 🙂 Polecam knajpki, kawiarnie i puby na Starym Mieście – mają niezwykły klimat. Szczególnie mała kawiarnia z huśtawką ,,Między Słowami" 🙂