Wielkimi krokami zbliża się Sylwester. Już niebawem będziemy odliczać i z hukiem – albo w ciszy, wedle preferencji – witać Nowy Rok. Świętowanie zmiany w kalendarzu jest już tradycją. Dzisiaj z tej okazji, mała ciekawostka: nietypowy zwyczaj ze wschodniej Polski. Ruszamy do Sławatycz!

Sławatycze – miejscowość w województwie lubelskim. W centrum urząd, kościół i cerkiew. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia – ot, kolejna nadbużańska wieś na trasie do wielkich sanktuariów w Kodniu i w Jabłecznej. Kiedy jednak zatrzymamy się na niewielkim skwerku pod urzędem, zobaczymy nietypowe rzeźby:

brodacze Sławatycze

Dziwne rzeźby w Sławatyczach

Tablice informacyjne wyjaśniają nam, w czym rzecz: rzeźby upamiętniają doroczną tradycję żegnania starego roku w Sławatyczach.

W ostatnich trzech dniach grudnia, niektórzy mężczyźni z wioski, zakładają stroje zrobione ze skór, futra i słomy, maski starców i – co najważniejsze – wysokie kapelusze zdobione kwiatami z bibuły oraz kolorowymi wstążkami. Obowiązkowo musi być także długa broda, symbolizująca bagaż doświadczeń i trudy życia. W ręku każdy z przebierańców ma też długi kij, którym podpiera się niby leciwy starzec. To symbole starego, odchodzącego roku. Przez trzy dni chodzą po Sławatyczach, robią żarty, zabawiają przechodniów i składają życzenia.

–  To bardzo stary zwyczaj – mówi pani w sklepie.

Ale skąd się wziął? Podobno najstarsi mieszkańcy wsi pamiętają, że już ich dziadkowie o nim opowiadali. Nikt jednak nie zna jego genezy. Jedyną odpowiedź, jaka  udało mi się uzyskać, to: to od dawna już chodzą. 

archiwum UM

Pozytywnym zjawiskiem jest fakt, że zwyczaj nie ginie, ale wciąga także młodsze pokolenia. W Internecie można trafić na rozmowy w dwudziestoparoletnimi uczestnikami parad sławatyckich brodaczy. Sami sobie szykują kostiumy. A kiedy zostaną wybrani na Brodacza Roku, jest to dla nich powód do dumy. Podobnie jak i dla całych Sławatycz, dla których coroczne spacery brodaczy stały się produktem eksportowym.

Sławatycze brodacze

Mural w centrum Sławatycz

W tym roku przejeżdżając przez Sławatycze, trafiłam na bardzo deszczową pogodę; przebierańcy starali się chronić swoje cenne kapelusze. Potrafią one sięgać aż 80 centymetrów! Może za rok, uda mi się tam wrócić trzydziestego grudnia, kiedy to przypadają coroczne wybory na Brodacza Roku?

A może komuś z Was zdarzyło się spotkać sławatyckiego zwiastuna kończącego się roku? 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o