Z daleka widać prawosławny krzyż na kopule świątyni. Myślisz: cerkiew, w końcu wschód. Ale to nieprawda.

– O której są nabożeństwa w cerkwi?

– To molenna, my w molennie się modlimy.

Molenna w Gabowych Grądach

Bunt

Wiek XVII. Patriarcha Nikon opracowuje reformę liturgiczną, aby prawosławie jak najbardziej upodobniło się do dawnych, greckich wzorców. Moskwa ma być trzecim Rzymem i będzie to Rzym ostatni! Reformatorom przyświeca myśl o powrocie do kanonu, a kanon to to, co antyczne, stare. 

Nie wszystkim to się jednak podoba. Prawosławie, zakorzenione na Rusi, nabrało ruskich tradycji, ruskiego kolorytu. I wrosło w mentalność tak bardzo, że przez wiele środowisk reformy Nikona zostały odebrane jako zamach na wiarę. Dość wspomnieć mnichów z sołowieckiego monasteru, którzy rzucili wyzwanie samemu carowi, nawołując go do powrotu do prawdziwego rytu zza obronnych murów klasztoru. 

Tak narodzili się staroobrzędowcy. Starowierzy. Raskolnicy. 

Między staroobrzędowcami a prawosławnymi specjaliści doszukują się ponad stu różnic w sposobach sprawowania liturgii. Najważniejsze z nich to m.in. czczenie przez tych pierwszych wyłącznie krzyża ośmiokończastego (prawosławni dopuszczają też inne warianty), czynienie znaku krzyża podczas modlitwy tylko dwoma palcami, korzystanie z ksiąg liturgicznych zapisanych przed reformą Nikona, składanie większej liczby pokłonów podczas modlitwy, dwukrotne, a nie trzykrotne wezwanie Alleluja i jedno z najważniejszych – zapisywanie imienia Chrystusa Isus, a nie – zgodnie z reformą – Iisus. 

Ośmiokończasty krzyż na cmentarzu w Budzie Ruskiej

Ucieczka

Upadł sołowiecki monastyr, reforma Nikona została przyjęta przez cara i patriarchów moskiewskich. Staroobrzędowcy stali się prześladowani i musieli uciekać ze swojej ojczyzny. Największy ich exodus datuje się na wiek XVIII. Dokąd uciekli? Do sąsiedniej Polski, a właściwie: Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Schronienie znaleźli na Suwalszczyźnie, gdzie ich potomkowie mieszkają do tej pory.

Czarna Hańcza – tu staroobrzędowcy założyli jedną ze swoich wsi.

Odłam, który osiedlił się w Polsce nazywa się bezpopowcami. Jako, że odłączyli się od Cerkwi, szybko zostali bez kapłanów, których nie miał im kto wyświęcać. Wskutek tego część sakramentów ograniczono, a modlitwom w molennie przewodzi nastawnik, osoba świecka wybierana ze społeczności danej parafii. 

Molenna w Wodziłkach

Wyznawcy starej wiary żyli blisko natury i zajmowali się w dużej mierze pracą w lesie oraz obróbką drewna, stąd stali się cenioną siłą roboczą w państwie, szczególnie na terenach słabo zasiedlonych, gdzie lokowano ich wsie. Słynęli z fachowości i pracowitości, a ich domy można było rozpoznać po barwnych i pięknie zdobionych wykończeniach z drewna. Założyli kilka wsi na Augustowszczyźnie i Suwalszczyźnie, które istnieją do tej pory, m.in.: Budę Ruską, Pogorzelec, Gabowe Grądy, Wodziłki, Rosochaty Róg, Sztabinki, Bór, Wojnowo.  Budowali domy z drewna łączone na jaskółczy ogon, stojące na czterech kamieniach, wznosili w każdym gospodarstwie banię, aby do modlitwy zawsze stawać czystym. Rosjanie byli cenieni przez swoich sąsiadów Polaków głównie za umiejętności ciesielskie, z drugiej jednak strony – uważani byli za grupę dziwną, zamkniętą we własnym środowisku, w którym kobiety ubierały się skromnie, a mężczyźni nosili starannie wypielęgnowane, długie brody. Co gorsza byli – o zgrozo – niepijący. 

Buda Ruska – najstarszy dom we wsi, przykład budownictwa staroobrzędowców.

Spacer szlakiem staroobrzędowców z Krzysztofem Snarskim z Muzeum Okręgowego w Suwałkach. Idziemy w kierunku bani.

Cmentarz w Budzie Ruskiej

Dzisiaj

Obecnie staroobrzędowcy wciąż mieszkają w swoich miejscowościach, które w XVIII i XIX w. założyli ich przodkowie. Choć, jak wszystkie grupy etniczne i religijne, także i oni musieli zderzyć się z XXI wiekiem. 

Nie ma już molenny w Pogorzelcu, która została przeniesiona i zaadaptowana na kościół. W Budzie Ruskiej zostały cztery rodziny staroobrzędowców. Wielu z wyznawców starej wiary jeszcze podczas II wojny światowej zostało przymusowo przesiedlonych do ZSRR. Dziś największą molenną w Polsce jest ta w Suwałkach, do której nastawnik przyjeżdża z… Rygi. We wspólnocie w Gabowych Grądach nastąpił rozłam, klasztor w Wojnowie wymiera, tak samo jak wsie, w których – tak samo jak w pozostałych częściach Polski – młodzież wyjeżdża do miasta, aby tam wieźć szybsze i prostsze życie. Mężczyźni coraz częściej golą brody, mówiąc, że najważniejsze, aby chociaż w chwili śmierci mieć przynajmniej trzydniowy zarost. Pojawia się coraz więcej wyjątków, wiara staje się mniej restrykcyjna, w molennach średnia wieku wynosi 50-60 lat. Na pomnikach nagrobnych coraz częściej pojawiają się napisy po polsku, bo już mało kto pamięta, jak to w ogóle powinno być zapisane w starocerkiewnosłowiańskim… 

Pomnik staroobrzędowców – ofiar faszyzmu w Gabowych Grądach

Mimo to – podczas niedzielnego nabożeństwa w Gabowych Grądach, pod molenną parkują samochody na suwalskich rejestracjach. Cmentarze również wciąż są użytkowane – mimo że życie młodych staroobrzędowców coraz częściej toczy się w Suwałkach, Augustowie lub Białymstoku, na wieczny odpoczynek pragną wrócić do rodzinnej parafii. 

Czy świat staroobrzędowców przetrwa? To samo pytanie można zadać odnośnie Tatarów, Karaimów lub innych mniejszości w Polsce. 

Ja trzymam kciuki.

 

Po więcej informacji o staroobrzędowcach i ich historii odsyłam Was do książki Krzysztofa Snarskiego Staroobrzędowcy. Historia, wiara, tradycja.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o