Tysiąc lat temu, gdy ktoś spojrzał stąd na północ, widział puszczę. Wielki las, ciągnący się aż do Litwy, skąd przychodzili oni – pruskie plemiona, które w szczytowym okresie swoich najazdów zapędzały się aż pod Sandomierz. Tu, na północnym Mazowszu, ciągle trzeba było mieć się na baczności.

Malownicze okolice grodziska w Tańsku-Przedborach

Ślad dawnych Piastów

Co może oglądać archeolog na wakacjach? No przecież nie wystarczą mu neogotyckie katedry i XX-wieczne pomniki. Natychmiast między krzakami, rzucą się w oczy jakieś grodziska i średniowieczne cmentarzyska.

Na początek łyk historii – obiecuję, że niedużo 😉 

Mazowsze to region, który już od wczesnego średniowiecza był problematyczny. Pozostając w zależności od Polski z siedzibą w Krakowie, miał jednak daleko posuniętą autonomię i własną linię piastowskiej dynastii do zarządzania. Dopiero w wieku XVI zostało Mazowsze włączone na stałe do pozostałej części państwa. 

Co do wieku X i XI – historycy wciąż się spierają, czy teren ten był pod kontrolą Mieszka I i Bolesława Chrobrego, czy też nie do końca. Wpływy piastowskich władców pozwalały na dużą dawkę swobody, poza tym sąsiedztwo pogańskich Prusów powodowało, że północne Mazowsze było głęboką i niebezpieczną prowincją. Do tego zbuntowaną – w XI w., podczas kryzysu państwa za czasów Kazimierza Odnowiciela, prowincja ta, pod dowództwem dawnego cześnika Miecława, zbuntowała się i mało brakowało, a na dobre odpadła by z orbity wpływów Piastów. 

Dziś po tamtych niespokojnych czasach pozostały nam zarośnięte wzgórza, które niegdyś były grodami obronnymi, gdzie kryła się ludność z okolicznych wsi oraz kamienie na żwirowiskach w miejscach, gdzie chowali swoich zmarłych.

Wystarczy wyjechać z Przasnysza, aby dotrzeć do grodziska w Sypniewie – dziś położonym na prywatnym polu. Miły właściciel chętnie jednak udostępnia zabytek do wglądu opowiadając, jak sam, będąc nastolatkiem, brał udział w pracach wykopaliskowych. Na polach wokół dawnego grodu znajdowały się osady, z których ludność w razie zagrożenia kryła się za wałami.

Grodziska w Sypniewie strzegą krowy – kosiarki idealne!

Kolejne grodziska, choć już gorzej przebadane, znaleźć można na północy: w Tańsku-Przedborach oraz Grzebsku. Według niektórych badaczy pierwsze z nich można identyfikować z Miecławem – zbuntowanym władcą Mazowsza, który w XI w. próbował stworzyć tu własne państwo. Nie chcąc ulec powracającemu do zniszczonego kraju Kazimierzowi Odnowicielowi, zginął w walce, gdy władca Polski sprowadził posiłki z Rusi. 

Widok na grodzisko w Grzebsku. Kiedyś był tu PGR.

Z tymi właśnie ruskimi wojownikami łączy się niekiedy zagadkowe cmentarzyska z grobami otoczonymi głazami i przykrytymi brukiem kamiennym – w Tańsku-Przedborach, Kitkach, Pokrzywnicy Wielkiej, Łączynie Starym, Grzebsku… Podobne skupisko tego typu cmentarzysk znane jest także z Mazowsza. Czy była to lokalna ewolucja rytu grzebalnego, czy może ślad po nowej grupie etnicznej – tego niestety nie wiemy.

Cmentarzysko w obstawach kamiennych w Pokrzywnicy Wielkiej

Grodziska i cmentarzyska zwykle są położone na uboczu wsi, często zarośnięte nie rzucają się w oczy, a i sami mieszkańcy nie zawsze o nich wiedzą. Wyjątkiem jest skansen archeologiczny w Grudusku. Przy głównej drodze, jest nie do przeoczenia. W środku, oprócz rekonstrukcji chat (niepowalającej niestety) jest otoczone palisadą autentyczne grodzisko, uznawane za prawdopodobną siedzibę komesa Krystyna, zwanego Tarczą Mazowsza. Krystyn pilnował granicy z pruskimi plemionami, lecz jego śmierć nadeszła nie na polu bitwy, ale w lochu księcia Konrada Mazowieckiego, który – zazdrosny o wpływy swojego komesa – rozkazał go uwięzić, oślepić i zabić.

Brama do skansenu w Grudusku

Widok na grodzisko w Grudusku

Oprócz grodów na Mazowszu północnym znajdziecie też piastowski zamek w Ciechanowie zbudowany przez Janusza Starszego. Jego historia jest nierozerwalnie także z kolejną dynastią, a konkretnie – matroną królową Boną, która dostała go w posiadanie jako część wdowiej oprawy. Ponoć rzeka płynąca obok – Łydynia – swoją nazwę wzięła od pewnej niezręcznej sytuacji, gdy królowa brodziła sobie radośnie przy brzegu dla ochłody z podkasaną suknią, a miejscowy rybak, który ją podpatrzył, miał zawołać do kolegi: “Patrz, ale łydy ma!”.

Nad kolejną rzeką – Węgierką – jest usytuowane kolejne miasto na szlaku: Przasnysz. Początkowo stał tu dwór myśliwski Piastów. Wspomniany wyżej Janusz Starszy nadał osadzie prawa miejskie, co przyczyniło się do jej rozwoju. 

Rynek w Przasnyszu

Święty od uciszania żab

Niedaleko od Przasnysza znajduje się niewielka mieścina Rostkowo. Zapewne nie każdy z Was o niej słyszał, ale na pewno większość z Was kojarzy świętego, który się tam urodził: Stanisława Kostkę.

Młody Stanisław już od dzieciństwa był bardzo pobożny. Kiedy się modlił nad pobliskim stawem, zirytowany na przeszkadzające mu w skupieniu żaby, poprosił je, aby umilkły. Płazy oczywiście posłuchały, bo wszak nie odmawia się przyszłemu świętemu.’

Staw, nad którym modlił się św. Stanisław Kostka

Stanisław Kostka miał niezwykle ciekawe i podróżnicze życie. Wysłany do szkoły jezuickiej w Wiedniu, osiągnął bardzo dobre wyniki i dbał o swoje życie duchowe. Mając kilkanaście lat ciężko zachorował. Wtedy to podczas modlitwy nawiedziła go Matka Boska i złożyła mu na rękach maleńkiego Jezusa, co doprowadziło do jego cudownego uzdrowienia.

Podczas objawienia Stanisław dostał też polecenie wstąpienia do zakonu jezuitów. Na to nie chciał się zgodzić ojciec, więc chłopak uciekł z domu i ruszył w długą podróż do Rzymu. Przebył pieszo 1500 km! Po takiej historii, mimo że nieletni i bez zgody rodziców, Stanisław został przyjęty w drodze wyjątku do zakonu. Zmarł jednak niedługo po święceniach – 15 sierpnia 1568 r., w dzień Wniebowstąpienia Matki Bożej, o co gorąco prosił w modlitwie. 

Kult św. Stanisława Kostki rozpoczął się bardzo szybko po jego śmierci. Dziś jest patronem młodzieży, a do Rostkowa przybywają co roku pielgrzymki z okolicy. Pod kościołem znajduje się kamień, w którym – według tradycji – odciśnięta jest stopa świętego. 

Odcisk stopy świętego

Ludzie z lasu

Wiek XV. Nad Narwią szumią puszcze. Puszcza Zielona i Puszcza Biała, niedaleko stąd do puszcz krzyżackich, które kiedyś zajmowały pruskie plemiona. Przybywają osadnicy z Mazowsza i Podlasia – ci, szukający ziemi do kolonizacji, ci szukający szczęścia i ci uciekający przed wrogiem, prawem lub pańszczyzną. 

Przybyli i zasiedlili lasy. Byli dobrymi myśliwymi, rybakami, smolarzami, a przede wszystkim – bartnikami. Potrafili pracować w drewnie i pięknie tkać. Nosili buty wykonane z lipowego łyka i kory, zwane kurpsi – i stąd sąsiedzi przezwali ich Kurpiami. 

Skansen kurpiowski w Kadzidle

Dziś ostoją Kurpi jest m.in. Kadzidło, a największy ich skansen znajduje się w Nowogrodzie (nie zawsze włączanego do historycznego terenu Kurpiowszczyzny). Szczególnie ten ostatni obiekt warto jest zwiedzić. Znajdują się tam oryginalne budynki przywiezione z okolicy: domy, fantazyjne ule i kłody bartne, młyn, warsztaty, a pracownicy muzeum bardzo ciekawie o wszystkim opowiadają. 

Skansen w Nowogrodzie

Fantazyjny ul. Skansen kurpiowski w Nowogrodzie

W drodze na Mazury, zatrzymajcie się na północnym Mazowszu – bo warto! Atrakcje opisane w tym artykule nie są jedynymi, które można tam zastać. Ruszajcie więc w drogę, aby je odkryć 😉 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o