W 2017 r. spędziłam miesiąc na rowerze nie wyjeżdżając na drugi koniec świata, ale poznając swój własny kraj. Przejechałam w pojedynkę z sakwami i namiotem 1000 kilometrów przemierzając Polskę wschodnią – przez Mazowsze, Lubelszczyznę, Podlasie i Suwalszczyznę. Moim głównym towarzyszem był pełnoletni już rower z napisem “Patriot” na ramie, zwany Rakietą. 

Szukałam podlaskich szeptuch, starych sanktuariów, Tatarów, zagłębiłam się w Puszczę, odwiedziłam mnicha na bagnach, słuchałam dzwonów spod ziemi, zahaczyłam o dwa festiwale, próbowałam zrozumieć zjawisko “tutejszości”, spotkałam dziesiątki ludzi, z których każdy miał swoją indywidualną historię. 

Zwieńczeniem wyprawy było przejechanie przez granicę i zakończenie trasy w białoruskim Grodnie.


Mały Dunajek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o